Nasza Gazeta

Mikołowski skansen rowerowy?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

Ostatnie lata to prawdziwa rowerowa rewolucja - na rower wsiada coraz więcej ludzi w różnym wieku, coraz więcej jeździ do szkoły czy pracy. Letnie rajdy rowerowe gromadzą tłumy, a kalendarze imprez są napięte do granic możliwości. Trudno jeszcze ocenić, czy to chwilowa moda czy długotrwały trend. Tychy, Rybnik, Jaworzno i kilka innych miast regionu już przekonało się, jak istotne jest stworzenie systemu zrównoważonego transportu w mieście. Rower to nie tylko turystyka, ale również transport. A jak jest w Mikołowie?

W ostatnim czasie ogłoszono w Mikołowie niezwykle istotny przetarg, kluczowy dla kształtu przyszłej infrastruktury w mieście. Dotyczył projektu przebudowy dworca autobusowego wraz z całym węzłem ulic Miarki i Prusa w kierunku Rybnickiej i Wyzwolenia. Imponujący projekt i potężna inwestycja.

Nawet jeśli uda się znaleźć na nią pieniądze, praktycznie w ogóle nie przewiduje się budowy w tym newralgicznym miejscu dróg rowerowych.

Urzędnicy przygotowując przetarg, o bezpiecznym przejeździe przez centrum zwyczajnie zapomnieli. Mówimy o projekcie, o „rysunkach”, a nie już przebudowanym układzie drogowym i wydanych milionach, a na zmiany i uratowanie bubla szans nie ma. „Według opinii specjalistów, wprowadzenie rozwiązania zaproponowanego przez grupę rowerzystów, tzn. nałożenie dróg rowerowych na istniejący układ komunikacyjny w okolicy dworca autobusowego, prowadziłoby do olbrzymiego zagrożenia dla wszystkich uczestników układu komunikacyjnego, w tym dla samych rowerzystów. Mając na uwadze przede wszystkim względy bezpieczeństwa uczestników ruchu władze miasta nie zdecydowały się na zmianę układu - informuje rzecznik prasowy Urzędu Miasta. Drogi rowerowe zagrożeniem dla rowerzystów? Tego chyba jeszcze nikt nie wymyślił. Co więcej - urzędnicy poproszeni o w/w opinie przesłali notatkę z jednego ze spotkań, w której o „olbrzymim zagrożeniu” nie ma słowa. Mikołowscy włodarze doskonale zdają sobie sprawę z potrzeb mieszkańców. 4 z 15 projektów zgłoszonych w II edycji Mikołowskiego Budżetu Obywatelskiego były bezpośrednio związane z infrastrukturą rowerową. Projekty te zyskują spore poparcie, choć nie zawsze wygrywają. Wystarczy przeanalizować wyniki, wyciągnąć wnioski i rozruszać Mikołów.

Warto, aby Mikołów włączył się do akcji „Rowerowy Maj”, świetnej kampanii promującej zdrowy tryb życia wśród przedszkolaków i uczniów podstawówek.

Trzeba zachęcać pracodawców, aby promowali wśród pracowników dojazdy do pracy rowerem, choć raz w tygodniu na początek. Kontrapasy rowerowe powinny być na wszystkich jednokierunkowych ulicach, tak aby kierowca samochodu nie musiał pamiętać, na której może spotkać rowerzystę, a ten - żeby wiedział, że wszędzie może jechać pod prąd. Badania pokazują, że jest to bezpieczne. Wiele można zrobić, trzeba tylko chcieć.

Burmistrz Mikołowa pytany o plany na 2018 rok odpowiada przez swojego rzecznika: „Na przyszły rok zaplanowaliśmy budowę drogi rowerowej do Śląskiego Ogrodu Botanicznego biegnącą wzdłuż ul. Sosnowej, a także połączenie Rety z Kamionką (trasa rowerowa) i Goja z Mokrem. Na tym etapie nie jest znana długość trasy, bowiem analizujemy kilka wariantów i chcemy wybrać optymalny, zapewniający największe bezpieczeństwo użytkownikom.”. Można tak, można też inaczej. W Mikołowie najwięcej ludzi mieszka w centrum, na osiedlach. Dopiero w drugim etapie należałoby łączyć centrum z sołectwami, w trzecim - sołectwa i dzielnice między sobą. Tak nakazuje logika i ekonomika. Każda złotówka wydana na infrastrukturę w gęsto zabudowanym terenie będzie wykorzystana efektywniej, skorzysta z niej więcej mieszkańców. Odległości pomiędzy szkołami a osiedlami, halą sportową, rynkiem czy miejskim basenem są na tyle niewielkie, że koszty stworzenia bezpiecznej infrastruktury nie byłyby wygórowane.

Dajmy mieszkańcom bezpieczne rozwiązania rowerowe, a z czasem sami przesiądą się na rower, zamiast tracić czas na szukanie parkingu w centrum. Będzie zdrowiej, czyściej i przyjemniej dla wszystkich.

Od stycznia Urząd Miasta Mikołów zatrudnia kolejnego pracownika. Pan Jerzy Góral jest nowym oficerem rowerowym (formalnie podinspektorem ds. komunikacji rowerowej). Panu Jerzemu należy życzyć powodzenia i trzymać za niego kciuki. Oby nie wciągnęła Pana urzędnicza machina, a zakres umocowania wystarczył do podejmowania dobrych, czasem trudnych decyzji na rzecz zrównoważonego transportu w mieście. Na początek proponuję Panu utworzenie zespołu o charakterze konsultacyjnym, znam kilka osób, które dobrze znają miasto, jeżdżą na rowerach i chętnie w takim zespole społecznie popracują.

Artur Wnuk
Stowarzyszenie Reta

 


 

Nie jesteście wyspą na oceanie

Rozmowa z Aleksandrem Kopią, Śląskim Oficerem Rowerowym.

 

- Rowerem po mieście? Od czego zacząć? Czym jest, a może czym nie jest polityka rowerowa?
- Polityka rowerowa miasta to nie jest jakiś ukłon w stronę bliżej nieokreślonej grupy mieszkańców zwanej „rowerzystami”, tylko świadome działanie na rzecz stworzenia systemu zrównoważonego transportu w mieście. I to jest punkt wyjścia. Nie da się go przeskoczyć, pominąć albo odłożyć na później. Jeżeli chcemy w sposób chaotyczny budować tzw. „ścieżki rowerowe” gdzie popadnie po kilkadziesiąt metrów, na chodnikach czy w parkach, to lepiej od razu dajmy temu spokój. Szkoda energii i kasy. Jeżeli jednak potraktujemy rower jako środek indywidualnego transportu, który będzie miał w mieście do odegrania poważną rolę, np. 10% udziału rowerzystów w codziennym ruchu miejskim, to mamy szansę na sukces.

- Brzmi optymistycznie. Ale w praktyce o ten sukces nie jest chyba łatwo?
- Tak. I tu zła wiadomość dla niecierpliwych - sukces w perspektywie kilku, a nawet kilkunastu lat. Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. Czy to będzie Mikołów czy Hamburg, bez konsekwentnie realizowanego wieloletniego planu mobilności nie da się nic zrobić. Nie ma niestety gotowej recepty na to, jak taki plan mobilności miałby wyglądać w szczególe. To zależy już od specyfiki miasta, ukształtowania terenu, populacji i oczywiście także od innych dokumentów strategicznych i planistycznych miasta, jak choćby planu zagospodarowania przestrzennego. Mimo to, przy tworzeniu planu mobilności miejskiej warto skorzystać z doświadczeń miast, które już takie dokumenty przygotowały. W wypadku Mikołowa nie sięgałbym po materiały z Hamburga, ale Rybnika, Będzina czy Dąbrowy Górniczej. Te mogłyby być inspirujące.

- Co dalej? Jakieś sugestie?
- Na pewno warto pomyśleć o „standardach technicznych”, czyli dokumencie, do którego będziemy się odnosili już przy projektowaniu i budowie infrastruktury rowerowej. Można skorzystać z opracowania „Standardy i wytyczne kształtowania infrastruktury rowerowej” dostępnego bezpłatnie w Urzędzie Marszałkowskim.

- A co z oficerem rowerowym. Jak go umocować w strukturze miasta?
- Mikołów nie jest wyspą na oceanie i drogi dla rowerów nie mogą się kończyć na granicy miasta, powinny mieć kontynuację w sąsiednich gminach. Dobrze więc jest zawczasu pomyśleć o osobie, która będzie te działania koordynowała. Stąd funkcja „oficera rowerowego” coraz częściej spotykana w samorządach miejskich czy nawet wojewódzkich. Oficer rowerowy nie powinien być jednak figurantem. Powinien mieć realny wpływ na tworzenie i realizację polityki rowerowej w swoim mieście. Dlatego ważne jest określenie jego pozycji w urzędzie, ale także uznanie w środowisku rowerowym. Nie zawsze jest łatwe znalezienie takiej osoby, no ale nikt nie mówił, że będzie łatwo… Są to moje (a więc w dużej mierze subiektywne) spostrzeżenia z wieloletniej pracy społecznej i dwuletniej pracy na stanowisku Śląskiego Oficera Rowerowego.

- Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Artur Wnuk

 


 

Warto myśleć od ogółu do szczegółu

Rozmowa z Janem Fiałkowskim, oficerem rowerowym z Rybnika

 

- Z czego wynika sukces zmian „rowerowych” w Rybniku?
- Sukces polityki rowerowej i rozwoju tego obszaru w danym mieście z pewnością zależy najbardziej od świadomości lokalnych władz. Mam na myśli rolę, jaką rower odgrywa lub może odgrywać w mieście, a właściwie w przekształcaniu miasta, nadawaniu mu bardziej przyjaznego do życia charakteru. Rower pozwala zmieniać ulice na przestrzenie publiczne, zaś dla statystycznego mieszkańca może być rozsądną alternatywą w codziennych dojazdach. Najważniejsze, aby lokalna społeczność i przedstawiciele władz rozumieli te zależności i aby potrafili dostrzec, iż jest coś nie tak ze społeczeństwem, które jeździ samochodem na siłownię, aby pojeździć na rowerku stacjonarnym.

- Co było najtrudniejsze, gdzie jest największy opór?
- Najtrudniej przekonać nieprzekonanych i zmienić sposób myślenia o poruszaniu się po mieście. Wydaje mi się, że duże znaczenie ma jednak ciągle wiek odbiorcy, choć jest to tylko reguła. W naszym społeczeństwie bardzo silnie u starszych zakorzeniony jest mit samochód - bogactwo - jedyny godny sposób poruszania się. Myślenie to prowadzi donikąd. W miastach zaczyna już brakować miejsca na samochody, gdyż zajmują zbyt dużo przestrzeni. To kluczowy problem, który niestety do wielu osób bardzo opornie dociera.

- Jakie kompetencje powinien mieć oficer rowerowy, na czym powinna polegać ta praca?
- Myślę, że Oficer Rowerowy to bardzo ważna osoba w każdym samorządzie. Oczywiście wcale nie mówię, że za każdym razem musi iść za tym zatrudnianie nowych osób, ale z pewnością w każdym urzędzie jest jakaś osoba, która rozumie ten problem, być może wiele jeździ rowerem. Myślę jednak, iż dobrze by było, aby osoba ta nie była związana zawodowo z drogownictwem ani sportem. U takich osób jest często pewna skłonność do myślenia o rowerze w nieco innych kategoriach niż myśli statystyczny mieszkaniec. Rower przestaje być zwykłym środkiem do poruszania się, a staje się pojazdem lub urządzeniem rekreacyjnym. W mieście rower jest najlepszym środkiem do poruszania się na niewielkich odległościach.

- Od czego zacząć? Co doradziłbyś władzom Mikołowa, w którym sprawy komunikacji rowerowej póki co są tematem tabu?
- Myślę, że w kwestii polityki rowerowej warto myśleć od ogółu do szczegółu. W Rybniku zaczynaliśmy od planów strategicznych, a kończymy na wdrażaniu niewielkich projektów organizacji ruchu i budowie dróg rowerowych łączących poszczególne dzielnice. Nie można też liczyć na to, że budowa jednej drogi rowerowej sprawi, że miasto stanie się miastem rowerowym. Udogodnienia rowerowe mają sprawić, aby mieszkańcom żyło się lepiej. Mieszkanie w otoczeniu, w którym jazda rowerem jest bezpieczna ma dzisiaj szczególnie wysoką wartość. Wielu mieszkańców to dostrzega. My wychodzimy im naprzeciw, myślę, że inni z biegiem czasu również dostrzegą taką konieczność.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Artur Wnuk

 


 

Lokalizacje niebezpiecznych przejść dla pieszych z ograniczoną widocznością

(opracował Maciej Rochel)

 

1. Skrzyżowanie ul. św. Wojciecha i ul. Powstańców Śląskich - brak widoczności z uwagi na samochody zaparkowane za blisko przejścia dla pieszych w zatoce parkingowej.

Zalecenie - likwidacja dwóch miejsc parkingowych w celu uzyskania odpowiedniej widoczności (10 m od przejścia dla pieszych) poprzez zabudowę trzech stojaków rowerowych.

 

2. Skrzyżowanie ul. św. Wojciecha i ul. Okrzei (przejście północne) - brak widoczności z uwagi na samochody zaparkowane za blisko przejścia dla pieszych w zatoce parkingowej.

Zalecenie - likwidacja dwóch miejsc parkingowych w celu uzyskania odpowiedniej widoczności (10 m od przejścia dla pieszych) poprzez zabudowę trzech stojaków rowerowych.

 

3. Przejście dla pieszych na ul. Okrzei (na wysokości apteki) - brak widoczności z uwagi na samochody zaparkowane za blisko przejścia dla pieszych w zatoce parkingowej.

Zalecenie - likwidacja dwóch miejsc parkingowych w celu uzyskania odpowiedniej widoczności (10 m od przejścia dla pieszych) poprzez zabudowę trzech stojaków rowerowych.

 

4. Przejście dla pieszych na ul. Wyzwolenia na wysokości firmy Wiromet - brak widoczności na przejściu w przypadku postoju autobusu na przystanku autobusowym. Sytuacja skrajnie niebezpieczna!

Zalecenie - budowa wyspy azylu na środkowym pasie uniemożliwiająca omijanie autobusu, który zatrzymał się na przystanku autobusowym.



5. Skrzyżowanie ul. Górniczej i ul. Żwirki i Wigury (przejście przez ul. Górniczą) - duża prędkość pojazdów wjeżdżających w ul. Górniczą od strony ul. Żwirki i Wigury.

Zalecenie - budowa ronda typu „pinezka”, które ograniczy prędkość pojazdów:

Czytany 673 razy Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 15 styczeń 2018 10:05

Nasza Gazeta

EKO POWIAT