Nasza Gazeta

Młodzi na krawędzi

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

W ubiegłym roku dwóch nastolatków z powiatu mikołowskiego popełniło samobójstwo. Ilu nosi się z takim zamiarem? Zaburzenia psychiczne wśród dzieci i młodzieży są jednym z najpoważniejszych problemów współczesnej Polski. Tymczasem w powiecie mikołowskim dla tej grupy wiekowej nie ma psychiatry zakontraktowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dyrektor katowickiego oddziału NFZ nie widzi problemu.

Kiedyś życie było prostsze. Nikt nie wiedział, co to jest hejt, stalking, mobbing. Ludzie budowali relacje w realnym, a nie fikcyjnym, wirtualnym świecie. Ale tak już było i nie będzie więcej.

W ubiegłym roku opublikowano wyniki badań przeprowadzonych w jednej ze szkół w Polsce. Zapytano młodych ludzi, ilu mają przyjaciół. Niektórzy podawali ich liczbę w setkach. Okazało się, że mieli na myśli znajomych z facebooka. Zapomnieli, albo nie wiedzieli, jaka jest różnica między przyjaźnią a „e-przyjaźnią”. Młodzież ponosi największą ofiarę zmian cywilizacyjnych, technologicznych i obyczajowych. Samotność, brak akceptacji, niska samoocena, złe relacje z rodzicami, to początek drogi, której kres może być tragiczny. Samobójstwa są jedną z najczęstszych przyczyn zgonów nastolatków. Niestety, w tej tragicznej statystyce Polska znajduje się w europejskiej czołówce.

W ubiegłym roku z pomocy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mikołowie skorzystało 1453 dzieci i młodzieży.

U części z nich zdiagnozowano autyzm, zaburzenia emocjonalne, stany lękowe, depresje, zespół Aspergera. Mniej więcej co drugi pacjent poradni wymaga konsultacji psychiatrycznej. Aby zrozumieć problem, trzeba wiedzieć na czym polega różnica. Psycholog potrafi zdiagnozować chorobę, ale tylko psychiatra może przepisać leki. Ilu takich, zakontraktowanych przez NFZ fachowców pracuje w powiecie mikołowskim? Ani jeden. Młodzi ludzie z problemami, pomocy muszą szukać w Tychach, Katowicach, Zabrzu albo Siemianowicach. Czas oczekiwania na wizytę może wynieść nawet dziewięć miesięcy. Kto ma szczęście, ten zostanie przyjęty po pół roku. To igranie ze śmiercią.

- W przypadku pacjenta z myślami samobójczymi nawet tydzień oczekiwania na wizytę jest niedopuszczalny - alarmuje Barbara Pepke, przewodnicząca Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej Rady Powiatu.

Radni powiatowi poprosili o interwencję Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich.

- Popierając Państwa apel zwróciłem się do Dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia o pilne podjęcie działań w celu zapewnienia dzieciom i młodzieży powiatu mikołowskiego realnego dostępu do ochrony zdrowia - odpisał Adam Bodnar powiatowym radnym.

Co na to śląski NFZ?

- Ambulatoryjne świadczenia psychiatryczne dla dzieci i młodzieży powiatu mikołowskiego zostały zabezpieczone na poziomie optymalnym - nie widzi problemu wicedyrektor NFZ w Katowicach.

W najbliższym czasie nie ma mowy o utworzeniu w naszym powiecie etatu dla psychiatry.

Co najciekawsze, w placówkach, które mogą przyjąć nasze dzieci i młodzież, kontrakt z NFZ nie został zrealizowany w stu procentach.

Oznaczałoby to, że psychiatrzy mają wolne moce przerobowe. Nie chce się w to wierzyć skoro na wizytę pacjenci z powiatu mikołowskiego muszą czekać miesiącami.

Oczywiście, rodzice mogą uniknąć czekania i skorzystać z komercyjnych usług. Nie wszystkich jednak stać na prywatne wizyty u psychiatrów,
a poza tym od czego jest państwowa służba zdrowia? Zaburzenia psychiczne nie są jedynie domeną rodzin patologicznych, gdzie w parze z biedą idą alkohol i przemoc. Do poradni psychologicznych trafia wielu młodych ludzi z tzw. dobrych domów. Nie brakuje im pieniędzy, bo rodzice pracują od rana do wieczora.

W takich domach jest wszystko z wyjątkiem jednego: czasu dla bliskich. Rodzice widzą swoje dzieci w przelocie i nie potrafią rozróżnić młodzieńczego „focha” od głębokiej depresji i myśli samobójczych.

Jerzy Filar

 

Barbara Pepke, przewodnicząca Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu Mikołowskiego:
Nie możemy się zgodzić ze stanowiskiem śląskiego NFZ, że problem w dostępie do opieki psychiatrycznej w powiecie mikołowskim nie istnieje. Problem jest i to bardzo poważny, o czym świadczą, m.in. tragiczne wydarzenia z ubiegłego roku. Nie do zaakceptowania jest sytuacja, aby młody pacjent z poważnymi zaburzeniami czekał kilka miesięcy na wizytę u psychiatry.

Czytany 614 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 12 marzec 2018 10:40

Nasza Gazeta

EKO POWIAT